B.U.L.E.R.

Bardzo Utalentowana Leszczyńska Ekipa Rowerzystów

5 kwietnia 2010: Wiosenny "przegląd" sezonowych strumyków

Wiosna, Wielkanoc, lany poniedziałek... Nie było innego wyjścia - tego dnia wyjazd musiał być jakoś powiązany z wodą: pojechałem więc sprawdzić w jakiej kondycji po zimie znajdują się okoliczne sezonowe strumienie. Trzeba przyznać - dzień był trochę wietrzny i pochmurny, ale trudno - jak już wyciągnąłem rower z piwnicy to nie wypadało od razu wracać się do domu i narażać się na jakieś dziwne teksty ze strony reszty domowników :-)
Zacząłem od naszego ulubionego strumyka - tego, w którym zawsze najdłużej płynie woda. No i nie zawiodłem się - rzeczka płynęła dość wartko nurtem, ale nie ma co się dziwić - jeszcze niedawno w okolicach leżało sporo śniegu z opadów naturalnych i przywiezionego z odśnieżanych ulic Leszna. Stamtąd pojechałem w kierunku Klonówca, a dalej chciałem jechać do Goniembic. W Klonówcu coś jednak przykuło mój wzrok: jakieś płachty przymocowane do pni drzew. Sprawdziłem temat i aż do teraz nie chce mi się wierzyć: to wszystko wyglądało na zabezpieczenie drzew przed bobrami! Porobiłem tam parę zdjęć dla ewentualnych niedowiarków i pojechałem do Goniembic. Po drodze po raz kolejny żałowałem, że nie mam ze sobą teleobiektywu: natknąłem się na 3 żurawie, które swoimi pięknymi głosami aż się prosiły o zrobienie im zdjęć. Niestety, tym obiektywem, który miałem w aparacie nie mogłem zrobić zbyt dużego zbliżenia :( Próbowałem je podejść, ale bardzo szybko mnie zauważyły i odleciały, za to ja, przy okazji moich podchodów, o mało nie wpadłem w jakąś świeżo wykopaną norę. Ciekawe czyją. Wg mnie to nora lisa, ale 100% pewności nie mam.
Na koniec pojechałem na mostek nad strumieniem między Goniembicami a Gronówkiem. Zrobiłem kilka zdjęć i tak samo, jak rok wcześniej - wpadłem prawie po kostki w błoto na podmokłych łąkach. Dodam, że na nogach miałem półbuty... ;-)
Test strumieni - przejechany dystans 16 km.