B.U.L.E.R.

Bardzo Utalentowana Leszczyńska Ekipa Rowerzystów

9 kwietnia 2009: Szukamy wieży przeciwpożarowej ukrytej w lesie

Kilka lat wstecz zauważyłem z balkonu, że ponad drzewami lasu przy szosie osieckiej widać jakąś dziwną konstrukcję. Okazało się, że to jest wieża przeciwpożarowa. Rok temu, kiedy powstała B.U.L.E.R. próbowaliśmy ją odnaleźć. Niestety bezskutecznie :(
Wczoraj jednak znalazłem na Wikimapia.org coś, co mogło przypominać budkę strażniczą. Darek pojechał tam jeszcze tego samego dnia i... bingo! Wieża przeciwpożarowa odnalazła się. Dzień później pojechaliśmy tam we trójkę: Darek, Jędrzej i ja (Przemysław - jakby ktoś jeszcze nie wiedział ;) ). No cóż, na miejscu okazało się, że rok temu kilka razy przejeżdżaliśmy obok niej dosłownie o włos, ale trzeba wiedzieć, w którą stronę spojrzeć, żeby jadąc leśnym duktem, dostrzec ją wśród drzew.
Zrobiliśmy sobie kilka zdjęć, ugasiliśmy pragnienie i ruszyliśmy w miejsce, gdzie na Wikimapii namierzyliśmy jezioro w lesie. Jezioro to chyba za mocno powiedziane, ale trzeba przyznać, że nie spodziewałem się tej wielkości akwenu w tym miejscu. No i z takim fajnym klimatem. Cisza, spokój i do tego są tam ławki i stół z drzewa, przy których można sobie odpocząć lub zjeść bułkę z jajkiem na twardo i pomidorem ;) Dla rowerzysty bardzo przyjemne miejsce.
Stamtąd udaliśmy się w kierunku wielkiej niecki w lesie, o której Darek mówił, że to kiedyś było żwirownią. Byłem tam sam w zeszłym roku, ale wjechałem tam od wschodniej, niższej strony. Owszem - wtedy fajnie wyglądało to miejsce. Ale dzisiaj wjechaliśmy na koronę tej niecki. Szok! Widok z góry jest niesamowity - niestety zdjęcia nie oddają w pełni tego wrażenia. Skarpa, na której staliśmy miała chyba z 10 pięter. Zachciało nam się porównać widok z góry i z dołu tej skarpy, więc zjechaliśmy po krawędzi wykopu na dno niecki. Powiem tylko, że hamulce przy rowerach mieliśmy chyba czerwone (oczywiście Ci, którzy mieli je sprawne - prawda Jędrzej? ;) ). Na dole zdecydowanie stwierdziliśmy, że należy nam się chwila przerwy na odpoczynek i uzupełnienie wody w organizmie. Jędrzej spożytkował ten czas na przebieżkę ze skarpy, a Darek na znalezienie w bajorku noża :).
Zaczynało się robić późno. Darek włączył GPS i ruszyliśmy w kierunku Gronowa. Po drodze pokazałem chłopakom jeszcze jedno miejsce, schowane dość głęboko w lesie, gdzie ktoś wybudował skocznie rowerowe. Jędrzej nie omieszkał wypróbować jednej z nich, czym spowodował, że i ja nabrałem ochoty na taki ekstremalny zjazd ;). I zjechałem! Trzeba przyznać, że adrenalina jest niezła. Darek jakoś nie dał się namówić.. ;).
Poszukiwania wieży w lesie to 13 km.