B.U.L.E.R.

Bardzo Utalentowana Leszczyńska Ekipa Rowerzystów

3 kwietnia 2009: Pierwszy wspólny plener z Darkiem

Wreszcie się udało nam się wyjechać wspólnie w plener. Po prawie rocznym umawianiu się wyskoczyliśmy z Darkiem Enduro Cyklistą Decem w teren! ;) Wyjechaliśmy późnym popołudniem, więc trasa tego dnia nie mogła być zbyt długa. Pojechaliśmy w stronę Klonówca. Po drodze zrobiliśmy sobie małą przerwę na mostku nad strumykiem, żeby popstrykać parę zdjęć... W pewnym momencie Darek zwrócił uwagę na dziwne buczenie, które dobiegało z góry. Spojrzeliśmy tam i wtedy okazało się, że ten hałas robiły bąki (bez skojarzeń!), które w olbrzymich ilościach latały wokół kwitnącego już drzewa. Ten dźwięk był po prostu niesamowity - i z każdą chwilą, odkąd zdaliśmy sobie z niego sprawę, stawał się coraz głośniejszy.
Po kilkunastu minutach udaliśmy się w stronę Klonówca. W moim miejscu, gdzie z reguły są jakieś stworzenia, tym razem nie było żadnego zwierzaka, wiec pojechaliśmy dalej. W Klonówcu pstryknąłem zdjęcia zniszczonemu dworowi (zbudowanemu około 1850 roku) i kaplicy pw. Podwyższenia Krzyża (z początku XX w.), które stoją przy drodze. Tyle razy tamtędy przejeżdżaliśmy, a jakoś nigdy nie wpadłem na pomysł, żeby je sfocić. Ale co się odwlecze, to nie uciecze... :)
Zatrzymaliśmy się na polnej drodze, pod którą przepływał sobie dość wartko strumyk. Porobiliśmy parę zdjęć. Darek to nawet momentami kucał, wchodził prawie do wody płynącej strumieniem, albo kładł się na ziemi, żeby pstryknąć co ciekawsze ujęcia :) Przy drodze, na której zostawiliśmy rowery rosła sobie stara wierzba. Jakiś żartowniś wypalił w niej wnętrze, ale trzeba przyznać, wygląda to teraz dosyć ciekawie - dlatego zrobiliśmy sobie parę zdjęć z jego wykorzystaniem.
Zbliżał się wieczór, zaczynało się robić chłodno. Mnie to w sumie nie przeszkadzało, ale, jak widać na zdjęciach - Darek był raczej ubrany letnio. Zapadła decyzja, że czas wracać do domu.
Pierwszy, wspólny z Darkiem, plener to dystans ok. 13 km.