B.U.L.E.R.

Bardzo Utalentowana Leszczyńska Ekipa Rowerzystów

8 października 2008: W poszukiwaniu jesieni

Kilka ostatnich dni było nieciekawych. Niebo zachmurzone, chłodno - ogólnie aura depresyjna. Człowiekowi z domu się nie chciało wychodzić, a co dopiero myśleć o jeździe na rowerze!
No ale tego dnia pojawiło się słońce i zrobiło się ciepło. Wykorzystałem to, wskoczyłem na bajka i pojechałem w plener. Jazda po tylu dniach abstynencji rowerowej to była po prostu czysta przyjemność. Niestety, o tej porze roku dość szybko robi się ciemno na dworze, co zdecydowanie przyspieszyło powrót do domu.
Poniżej kilka ze zdjęć, które dzisiaj udało mi się zrobić. Szkoda, że nie udało mi się zrobić fotek parce saren,które spotkałem po drodze i które aż prosiły się o zdjęcia, ale niestety - zanim uruchomiłem mój super szybki aparat - po modelkach nie było już śladu :-(
Wniosek z dzisiejszego wyjazdu: tak, jesień już u nas zagościła na dobre, aczkolwiek... w Klonówcu natknąłem się na takiego kasztanowca!
Tego popołudnia przejechałem 16 km.

Czytaj więcej...

15 września 2008: Na spotkanie z wiatrakiem!

Przypomniało nam się, że niedaleko Leszna, w Wilkowicach, stoi wiatrak. Dlatego tego właśnie dnia pojechaliśmy go zobaczyć. Jechaliśmy polnymi drogami, co pewnie widać na zdjęciach poniżej. W pewnym momencie o mało co nie wpadłem na Ewę jadącą przede mną, która ni stąd ni zowąd nagle się zatrzymała. Okazało się, że przed nią, na drodze, rósł sobie dość spory grzyb - pieczarka, której oczywiście nie można było rozjechać. ;-)
W końcu dojechaliśmy do Wilkowic, dotarliśmy w pobliże wiatraka i tu... zdziwienie, że jest on w tak opłakanym stanie. O tym, że nie można do niego swobodnie dojść, nie wspomnę. Zrobiliśmy mu tylko jedno zdjęcie z daleka, bo obok było kilku miejscowych rolników, którzy mogliby mieć do nas pretensje, że im po polu chodzimy i pojechaliśmy dalej. Ta nasza fotka nie jest zbyt piękna, ale tutaj jest jego inne ujęcie, które zamieściłem dzięki uprzejmości naszego Kolegi, Darka Deca ;-) Dziwne jest to, że ktoś pozwala na to, żeby taki zabytek niszczał w polu. Jak tak się będzie postępować z takimi budynkami, to podejrzewam, że nasze wnuki będą znać wiatraki tylko z książek.
Spotkanie z wiatrakiem to w sumie 15 km. :-)

Czytaj więcej...

21 sierpnia 2008: Spontaniczna "Mała Pętla" w okolicach Leszna

Wyjechaliśmy z domu na małą przejażdżkę, ale już w drodze zmieniliśmy plany jazdy. Nasza trasa przebiegła: z Gronowa przez Wilkowice, Mórkowo do Lipna, a stamtąd przez Klonówiec z powrotem do Gronowa. Gdyby nie to, że było już dobrze po 18 i zrobiło się już chłodno (to prawie koniec lata) to jechalibyśmy jeszcze dalej - przez Goniembice i Gronówko...
Nasza dzisiejsza Mała Pętla to 27 km.


Czytaj więcej...

22 czerwca 2008: W poszukiwaniu dzikiej róży

Wybraliśmy się w trasę po okolicznych polach w poszukiwaniu krzaków dzikiej róży. Mamy przepis na fajną nalewkę z suszonych płatków tej rośliny. Przejechaliśmy wiele kilometrów i... ani JEDNEGO KRZACZKA! Głogu - i owszem - jest bardzo dużo, ale dzikiej róży żadnej.
W trakcie poszukiwań przejechaliśmy 18 km. :-)


Czytaj więcej...

17 czerwca 2008: Poobiedni wypad w "plener"

Zamiast wypoczywać przed telewizorem w domu - wyskoczyłem na małą przejażdżkę bajkiem po okolicy...
Jechałem sobie stałą trasą w kierunku Klonówca. Nagle, w okolicach Gronówka, spotkała mnie niemiła niespodzianka - po środku drogi, którą jechałem ktoś sobie bezczelnie wykopał rów! :-) Objechać tego praktycznie nie było można, więc musiałem przenieść rower kilkadziesiąt metrów, by móc jechać dalej.
Planowałem pojechać do Osiecznej - konkretnie zobaczyć wieżę widokową Jagoda koło Stanisławówki. Ale dlaczego nikt mi wcześniej nie powiedział, że trzeba najpierw zaliczyć SPORY PODJAZD pod górę żeby się dostać w to miejsce?! ;-) Dlatego tego dnia wieżę widokową sobie odpuściłem, bo jakoś tak sił brakło ;-)
Później, jadąc z Kąkolewa w kierunku Leszna, zmuszono mnie do skręcenia z głównej drogi w las. Wolałem już jechać po leśnych wertepach niż czekać, aż jakaś ciężarówka zdmuchnie mnie z drogi. To jest, niestety, standard na naszych drogach, że kierowcy w ogóle nie zwracają uwagi na rowerzystów.

W tym lesie niespodziewanie odkryłem super polanę otoczoną wysokimi skarpami. Fantastyczne miejsce.
Kiedyś trzeba będzie się tam specjalnie wybrać. Junior powiedział, że zna ścieżkę, którą można wjechać właśnie na te skarpy. Jeśli nam się to uda - zdjęcia niewątpliwe pojawią się na stronie.

Czytaj więcej...

4 maja 2008: Wycieczka z Ewą

Druga wycieczka, tym razem tylko z Ewą - Juniorzy zostali w domu.
Mieliśmy jechać do Osiecznej, ścieżką rowerową przez las, ale w połowie drogi skręciliśmy w inną ścieżkę. To sprawiło, że zupełnie przez przypadek dowiedzieliśmy się, że w tym lesie jest miejsce, gdzie w 1919r. Niemcy zabili dwóch Polaków: Wacława Andrzejewskiego i Leona Włodarczaka.
Przejechany dystans: nieznany.


Czytaj więcej...

3 maja 2008: Nasz pierwszy, wspólny wyjazd

To był nasz pierwszy wspólny wyjazd w tym roku.
Planowana trasa: Gronowo - Klonówiec z zahaczeniem o miejsce, gdzie parę dni wcześniej widziałem stadko czapli. W Klonówcu okazało się jednak, że jesteśmy w trasie dopiero pół godziny, więc zapadła decyzja, że jedziemy dalej do Goniembic. A, że stamtąd to już tylko rzut beretem do Osiecznej, no to... Później już tylko przez Stanisławówkę, ścieżką rowerową przez las wróciliśmy do Gronowa.
Wg Juniora przejechaliśmy wtedy ok. 23 km. :-)


Czytaj więcej...

29 kwietnia 2008: Inauguracja sezonu 2008

Inauguracja sezonu 2008. Nowy sezon, nowe wyjazdy, nowe zdjęcia, nowe WYZWANIA! ;-) Wybrałem się (niestety samotnie) na mały rekonesans rowerowy na trasie Gronowo - Klonówiec - Goniembice - Gronówko - Gronowo. Pogoda tego dnia była w sam raz do jazdy na rowerze, ale nieciekawa, jeśli chodzi o robienie zdjęć.
Po drodze, gdzieś w połowie drogi między Gronowem, a Klonówcem, natknąłem się na strumyk, który nawet dość silnym nurtem płynął sobie przez wycinkę w lesie. Malownicze miejsce. Zrobiłem w tam parę zdjęć, ale tak, jak wcześniej napisałem - słońce było wtedy trochę za mocne i fotki wyszły nieciekawe.
Jadąc dalej, tuż przed Klonówcem, na polu ujrzałem stadko dość sporych rozmiarów biało-popielatych ptaków. Próbowałem trochę je podejść, żeby zrobić im fajne, wyraźne zdjęcia, ale niestety - były wyjątkowo płochliwe i nie za bardzo chciały mi pozować. W końcu chyba się na mnie pogniewały, bo po prostu poleciały sobie w kierunku Osiecznej.
Ile wtedy przejechałem? Trudno powiedzieć, wtedy jeszcze nie miałem licznika... ;-)

Czytaj więcej...